Sylwia Kalinowska


Deski

Czerpię z natury pełnymi garściami a najlepszym dowodem są anielice, wdzierające się na pozornie nieistotne i zaniedbane deski. Pochodzą ze starych chat, płotów, znalezione i przygotowane pod artystyczne rzemiosło. Łącze w nich miłość do swobody twórczej, nieposkromionej ekspresji i kobiecej siły. Proces powstawania niewinnej istoty na ciężkiej, solidnych rozmiarów podstawie, przypomina częsty trud zmagania z przeciwnościami losu. To ewidentne miejsce spotkania delikatności i ludzkiej potęgi, magicznych wizerunków kobiet umieszczonych na drewnie z bogatymi wspomnieniami. Jednocześnie z odkrywaniem błysku w oku każdej anielicy, rośnie moja wewnętrza odwaga i pasja tworzenia.

Łąki

Łąki powstają jako sentyment do moich rodzinnych stron, stwarzane koniecznością ciągłego przywracania klimatu spokoju i wewnętrznej równowagi. Zawsze dążę do ich poskromionej natury, wyrazistych odcieni ale zarazem kojącego charakteru. Tak jakby powstawały z perspektywy mnie leżącej gdzieś tam w środku, otoczonej bezpiecznym hałasem, ptasią melodią, wpatrzonej w nieprzemijający ciąg chmur i błękitu nieba. Staram się uchwycić te przelotne odczucia z ciągłym brakiem pełnej satysfakcji, bo jednak więcej nam umyka, niż pozostaje.

PORTRETY

W portretach podążam za kobiecością ale tak naprawdę szukam jej różnych odcieni oraz nieskończonych możliwości odgadywania własnego ja. Patrzę z dumą na kolejne obrazy, przechadzam się obok z nadzieją, że odkrywam jakąś tłumioną prawdę o kobiecej naturze. Jednocześnie mam pewność że w każdej z nich kryje się odrobina mnie, mojej życiowej radości, mądrości i przebytych doświadczeń. Twarze są różne, tak jak różna i skomplikowana jest kobieca natura ale to właśnie one stwarzają moim odbiorcom idealną możliwość wniknięcia w moje wnętrze. Zresztą sama często korzystam z tej możliwości.